Czekania ciąg dalszy
Wszystko się skomplikowało odkąd pisałam, że czekam na okres i transfer. Okres owszem, przyszedł kilka dni później ale w międzyczasie dopadł mnie ropień gruczołu Bartholina 😢 z dnia na dzień sytuacja się pogarszała i musiałam podjąć decyzję o odroczeniu transferu... Wczoraj byłam na wizycie, umówionej na szybko w sobotę bo z bólu już nie mogłam wytrzymać. No i dostałam skierowanie do szpitala na cito, żeby to dziadostwo ogarnąć. Miałam się stawić dziś o 8 rano, tymczasem w nocy ropień pękł sam 🤦 Z jednej strony to dobrze, bo uniknęłam szpitala, narkozy, zabiegu i większego bólu ale z drugiej wiem, że te dziady lubią nawracać. Na razie płynie ropa, ale biorę antybiotyk więc mam nadzieję, że nic złego się nie wydarzy i że szybko się wygoi. Tak, abyśmy mogli za miesiąc wreszcie podejść do transferu. To będzie pewnie początek marca a punkcję miałam 27 listopada... Tyle czasu. Zgodnie z pierwotnym planem w marcu to powinnam być w trzecim miesiącu ciąży a tymczasem... Tymczasem za kilka dn...